czwartek, 15 sierpnia 2013

Mello, Near i Matt rozdział 4

Przepraszam, przepraszam, przepraszam. :'( Wiem, że dodaję z okropnym opóźnieniem ale w ogóle nie miałam kiedy tego zrobić. Wybaczcie mi i nie bijcie :( Jeśli chodzi o ilustrację to chyba sama zacznę je robić, ponieważ ciężko znaleźć fotki, na których to Near byłby seme :P Wydawało mi się, że rozdział jest znacznie dłuższy oraz przepraszam za ewentualne kłopoty z kolorem tekstu. Mimo wszystko zapraszam do czytania, mam nadzieję, że się spodoba.


-C... Co?-zapytał trzęsącym się głosem Mello.
Near nic nie powiedział, stał tylko, dalej dotykając policzka. Powoli usiadł na podłodze i po pewnym czasie odpowiedział cały czerwony.
-Nie wiem, ale Matt też był w moim śnie.
W pokoju zapadła cisza. Mello wpatrywał się w siedzącego tłem do niego Neara
-Idę pod prysznic.-odpowiedział w końcu.
-Przed chwilą tam byłeś.
Drzwi do łazienki trzasnęły i białowłosy został sam w pokoju
"Dlaczego on to zrobił? Wcześniej wydawało mi się, że mnie lubi tak bardziej a teraz nie zwrócił na mnie uwagi i pocałował Neara... Zresztą on też nie protestował."
Blondyn stał w ubraniach pod prysznicem cały mokry i oparty o ścianę.
-Wszystko w porządku? Dobrze się czujesz?
Nie odpowiedział, odkręcił tylko mocniej wodę i osunął się na podłogę.
-Wchodzę.-otworzył drzwi drucikiem i podszedł do Mello.
-O co chodzi?-przytulił go-Odezwij się do mnie. Proszę.
Blondyn nic nie odpowiedział, położył tylko głowę na ramieniu przyjaciela.

Mello siedział na łóżku otulony kocem, Near właśnie wszedł do pokoju niosąc mu kubek gorącej czekolady.
-Czy teraz coś powiesz?
-Nie wiem co.
-Przynajmniej się odezwałeś.-uśmiechnął się-Czemu jesteś smutny?
-Nie jestem smutny.-wymusił uśmiech i wytarł rękawek kilka łez.
-Przecież widzę. Jesteś zazdrosny? O co lub o kogo?
-Jeszcze pytasz...
-O Matta czy o mnie?
Blondyn skrzyżował ręce i odwrócił się od Neara.
-Rozumiem, ale przecież między nami nic nie ma. Jesteśmy przyjaciółmi.
-Co? Ale... przecież...-zaczął-Myślałem, że...
-Co myślałeś? Przecież jesteśmy tej samej płci.
-Więc po co mnie całowałeś?
-Ponieważ miałem ochotę. Jeszcze jakieś pytania?
-Nie-szepnął blondyn i spuścił głowę.
-Więc idź spać.-przykrył Mello i wdrapał się na swoje łóżko.
Mello obudził się dosyć wcześnie.
"Nie. Nie będę płakać. Nie przez niego."
Pomyślał, wstał z łóżka i ubrał się po czym ruszył na boisko. Podczas gry w piłkę nożną ze znajomymi starał się nie myśleć o tym przez kogo jest smutny. Near jednak szybko odnalazł przyjaciela. Kiedy gra się skończyła podszedł do niego, złapał za rękę i odciągnął w spokojniejsze miejsce.
-Czemu wyszedłeś bez słowa?-zapytał i podszedł bliżej.
Mello chciał odejść, jednak czarnooki złapał go i przycisnął do ściany.
"Cholera. Wcale nie wygląda na silnego" 
Pomyślał i spróbował uciec, jednak mocny uścisk na nadgarstkach nie pozwolił mu na to.
-Czego do cholery ode mnie chcesz? Sam powiedziałeś, że nic nas nie łączy więc po co...
Nie zdążył dokończyć przez Neara, który pocałował go namiętnie w usta. Mello próbował się wyrywać, ale białowłosy przycisnął go do ściany całym swoim ciałem i dalej go całował.
"Cholerny idiota. Co on wyprawia?! Jeszcze tutaj. Zaraz nas ktoś zobaczy. Na pewno. Nie mogę nawet nic powiedzieć, bo kiedy próbuję to wpycha mi język do ust. Okropność! Pewnie gdyby mnie wcześniej nie zdenerwował to podobałoby mi się to... Co ja wygaduję?! Muszę coś zrobić. Jakoś uciec... Tylko jak?" 
-Przestań.-wysapał w końcu.
Near jednak nie miał zamiaru go słuchać, wręcz przeciwnie zaczął całować go jeszcze bardziej natarczywie. Sam nie zauważył kiedy jego ręka zawędrowała pod bluzkę blondyna. Mello zaczął się coraz bardziej szarpać na co czarnooki odpowiadał coraz głębszymi pocałunkami.

sobota, 3 sierpnia 2013

Hei :)

Witam wszystkich. Niestety sprawy się skomplikowały i mam mocno ograniczony dostęp do internetu. Następny rozdział być może pojawi się w tą środę lub w czwartek :)

sobota, 27 lipca 2013

Mello, Near i Matt rozdział 3

Mhm no trochę dzisiaj tego napisałam a nudzi mi się więc dalej dodaję. Mam nadzieję, że wena mnie nie opuści i jeszcze być może w trakcie drogi coś dodam.

-O co chodzi?-zapytał blondyn a Near wyczekująco wpatrywał się w brązowowłosego swoimi wielkimi, czarnymi oczami.
-Jutro znowu wyjeżdżam. Przyjechałem tu tylko dlatego, że tęskniłem.
Mówiąc to przyciągnął do siebie Mello i mocno go przytulił. Białowłosy siedział na fotelu i widząc dwójkę swoich przyjaciół przytulających się ścisnął mocniej swojego dużego, białego, pluszowego misia. "Całe szczęście, że wyjeżdża, teraz Mello będzie mieć więcej czasu dla mnie." pomyślał Near.
-Skoro jutro wyjeżdżam to obejrzyjmy jakiś film-zaproponował Matt z wesołym uśmiechem-na pewno znajdę jakiś horror.
Mello usiadł na dolnym łóżku, po jego lewej usadowił się Near i przytulił do jego ramienia. Na końcu dosiadł się Matt i objął blondyna.

Rano kiedy Mello się obudził zauważył, iż brakuje przy nim Matta, natomiast Near leży obok dalej wtulając się w jego ramię. Uśmiechnął się sam do siebie i zmrużył oczy. Nieobecność brązowowłosego przestała go interesować. W tej chwili chciał tylko mieć Neara jak najdłużej dla siebie. "Skoro on i tak śpi." pomyślał blondyn i pocałował przyjaciela w czoło. Białowłosy powoli otworzył oczy.
-Co się stało?-spytał zaspanym głosem.
-Nic.
-Miałem świetny sen. Ty w nim byłeś...
-A o czym był?
-Wolę nie mówić.-powiedział cały czerwony Near.
-Dlaczego? Proszę, powiedz.
-Może kiedy indziej.-odpowiedział nadal czerwony chłopiec po czym wstał i poszedł do łazienki.
Mello sięgnął po telefon. "Oczywiście. SMS od Matta." nie czytając go odłożył telefon.
-Near długo jeszcze?!-krzyknął pod drzwiami łazienki.
-Czekaj! MYję się!-odkrzyknął nieco ciszej białowłosy.

Po jakimś czasie Mello wziął prysznic. Wychodząc z łazienki zaczął zapinać bluzkę, Near podszedł i objął go od tyłu w pasie. Blondyn stanął bez ruchu. Białowłosy pocałował przyjaciela delikatnie w policzek.
-Ekhem... Near, co ty robisz?
-To co w moim śnie.-delikatnie się uśmiechnął.
-Co?!
Near uciszył go pocałunkiem i przytulił mocniej. W tym momencie do pokoju wpadł Matt i spojrzał zdziwiony na przyjaciół.
-Co tu robisz?-zapytał Near ściskając Mello jeszcze mocniej i starając się spojrzeć groźnie na brązowowłosego.
-Przecież napisałem SMS'a. Zapomniałem laptopa.-mówiąc to sięgnął po niego i znowu spojrzał w kierunku współlokatorów.-Wiesz mały, nie sądziłem, że kiedykolwiek, kogokolwiek poderwiesz.-uśmiechnął się złośliwie.
Near  podszedł do niego zdenerwowany.
-No muszę lecieć.-zawołał a wychodząc skorzystał z okazji i pocałował białowłosego w policzek.
Near dotknął miejsca, w które pocałował go Matt, oboje z Mello stali i nie mogli się ruszyć.

Mello, Near i Matt rozdział 2

Hei ^^ No cóż wyszło na pewno nieco lepiej niż pierwszy rozdział. Jeżeli są jakieś błędy to serdecznie przepraszam ale spałam tylko cztery godziny i wszystko mi się myli. Mam nadzieję, ze spodoba wam się. Zapraszam do czytania.

Mello szedł przez korytarze. Nie wiedział tak naprawdę dokąd. W tej chwili chciał tylko być z dala od Neara. Cały czas słyszał w głowie jego słowa "To nic nie znaczy". Z oczu popłynęły mu łzy. Usłyszał kroki na korytarzu. Odwrócił się i zaczął szybko iść w przeciwną stronę.
-Mello?
Usłyszał znajomy głos, mimowolnie odwrócił się i otworzył szeroko oczy. To był Matt. Nie było go tylko tydzień, jednak dla blondyna to wydawało się wiecznością. Mail podbiegł do niego i przytulił mocno.
-Tęskniłem.-szepnął mu do ucha-Co się stało?-zapytał widząc łzy Mello.
-Nie, nic się nie stało. Gzie byłeś?
-Długa historia, nie powinienem o tym mówić.
Blondyn kiwnął głową. Ruszyli do pokoju rozmawiając o tym co działo się w sierocińcu w ciągu tego tygodnia. Kiedy weszli do pokoju pierwszą rzeczą, która rzuciła im się w oczy były porozrzucane wszędzie zabawki.
-Naprawdę nie powinienem was zostawiać samych-zaśmiał się Matt.
Near obserwował swoich współlokatorów. Jutro mieli razem pierwszą lekcję-matmę.

Near przyszedł do klasy jeszcze przed nauczycielem. Od czasu śmieci A, BB przeważnie siadał z nim lub sam. Białowłosy przysunął swoją ławkę do tej, przy której siedzieli Matt i Mello. Mail właśnie wszedł do klasy grając na swoim PSP. Zaraz za nim szedł blondyn. Ich wzrok przykuły połączone ławki. Niepewnie zajęli swoje miejsca.

Minęło 15 minut lekcji a Beyond dalej się nie pojawiał. Blondyn właśnie rozwiązywał równanie na tablicy kiedy do sali z głośnym hukiem wpadł BB i wylądował tuż pod nogami Mello, który od razu zaczął się śmiać. Po chwili Matt i (niepewnie) Near również zaczęli się śmiać. Reszta klasy pokazywała palcem "spóźnialskiego" i szeptała pomiędzy sobą.
-Wasza trójka!-krzyknął Roger-I ty B!-dodał po chwili-Zostajecie po lekcjach. A teraz siadajcie.

-Zostaniecie tutaj do 17:00.
-Co?! To trzy godziny!-krzyknął Mello na całą klasę.
-Zawsze mogę wam przedłużyć karę lub zadać dodatkowe zadania. Matt daj mi tą grę.-westchnął Roger, zauważając ucznia grającego pod ławką.
Cała czwórka siędziała na miejscach i wpatrywała się w zegar. Tymczasem do sali zajrzał Watari prosząc Rogera na rozmowę.
-Jak długo jeszcze będą się ciągnąć te męczarnie?-westchnął blondyn i opadł na ławkę.
-Mogłeś się nie śmiać idioto.-mruknął Beyond.
-Co?-Mello wstał z miejsca i "pomógł" wstać B, ciągnąc go za koszulkę.
-Wiedziałem, ze jesteś głupi ale, że jeszcze głuchy...-odpowiedział z uśmiechem czarnowłosy.
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować Mello przyłożył mu w nos tak, że B upadł na podłogę. Matt i Near zerwali się z miejsc aby powstrzymać blondyna ale nie zdążyli. Mello skoczył i wymierzył cios, jednak tym razem to Beyond był szybszy i uderzył go mocno w twarz, przytrzymując mu ręce.
Kiedy wymierzał kolejny cios do sali wpadł Roger i zaczął rozdzielać chłopców. Kiedy mu się to udało krzyknął.
-Idziemy do Watariego! Natychmiast!

Czwórka uczniów stałą teraz cała czerwona przed biurkiem Watariego. Matt rozglądał się po pokoju. Znał go prawie na pamięć, w końcu często tu bywał.Ściany były z ciemnego drewna, na podłodze, blady, zielono czerwony dywan a na nim biurko, równie ciemne jak ściany. Za nim duże okno z zasłonami w takim samym kolorze jak dywan. Przy lewej ścianie stał czerwony fotel i ogromna półka na książki.
-Matt. Więc może ty opowiesz mi co się dokładnie stało?
Chłopak westchnął i opowiedział po kolei co się stało.
-Hmm-zamyślił się Watari-Wcześniej nie sprawialiście większych problemów. Tym razem zakończę tylko na upomnieniu.

Matt, Near i Mello wrócili do swojego pokoju.
-Wiecie chłopaki właściwie to muszę wam coś powiedzieć.-zaczął Matt.

Blog upadł

Blog upadł. Bardzo mi przykro tym bardziej, że wcześniej był raczej często odwiedzany i komentowany. Zdaję sobie sprawę, że zmieniłam trochę opowiadania i bardzo mi przykro jeżeli komuś już nie przypadają do gustu. Prosiłabym o skomentowanie czegoś od czasu do czasu, jeżeli już jesteście. Wiem, że bardzo rzadko dodaję posty, ale teraz wyjeżdżam i po powrocie na pewno będę mieć masę opowiadań. Przy okazji chętnie polecę wam ten oto blog http://death-note-blog.blog.onet.pl/ Zaczęłam go w sumie czytać wczoraj, trafiłam na niego zupełnie przez przypadek i bardzo mi się spodobał więc was również zapraszam do czytania. Teraz zastanawiam się tylko czy warto w ogóle prowadzić tego bloga. Jeśli możecie prosiłabym was o wyrażenie swojej opinii w komentarzach.


Mello Near i Matt rozdział 1

Heii ludzie ^^ (Mam nadzieję, że ktoś to czyta.) Tak mi się zaczęło nudzić i stwierdziłam, że wymyślę jakieś opowiadanie. Może i głupio je pisać biorąc pod uwagę, że prawdopodobnie przez najbliższe dwa tygodnie nie będę mieć dostępu do internetu ale wolę się już teraz tym podzielić. Pierwszy rozdział jest raczej dosyć krótki, zbyt krótki, ale drugi to powinien wynagrodzić. Błędy są na pewno ale mam nadzieję, że nie za dużo. Myślałam, że wyjdzie chodź trochę dłuższe :( Potraktujcie to bardziej jako wstęp i nie bijcie, że na razie nie ma Matta. No to zaczynajmny.

Mello wszedł zdenerwowany do pokoju. Na podłodze siedział Near i układał puzzle. Zerknął kątem oka na przyjaciela.
-Coś się stało?
-Nie. Nic. Matt podobno dzisiaj wraca.-odparł blondyn z wymuszonym uśmiechem.
-To raczej dobrze.-podsumował Near nie przerywając układanki.
Mello położył się na łóżku i rozejrzał po pokoju. Był on dosyć niewielki. Ściany pomalowane na biało, z lewej i prawej strony po ciemnym biurku. Po lewej dwupiętrowe łóżko, a po prawej niewielka półeczka na książki i telewizor. Natomiast na podłodze mnóstwo zabawek Neara. Blondyn odkąd pamiętał mieszkał w nim z Mattem, którego w sierocińcu nie było już od tygodnia więc jego miejsce razem z grupką swoich pluszowych zabawek zajął białowłosy. O tym gdzie znajduje się Matt i co robi wiedzieli prawdopodobnie tylko Watari i Roger. Z zamyślenia wyrwał go głos obecnego współlokatora.
-Chciałbyś poukładać ze mną puzzle?
-Ech... W porządku.-odpowiedział Mello, zupełnie nie rozumiał co jego przyjaciel w tym widzi.
Wziął jeden kawałek układanki i powoli próbował dopasowywać go po kolei do innych fragmentów. Near cicho westchnął, złapał dłoń blondyna i pokierował w odpowiednie miejsce. Do Mello dopiero po chwili dotarło, że Near już dłuższy czas trzyma go za rękę. Odskoczył jak oparzony i oboje zarumienili się. Białowłosy opuścił głowę starając się ukryć czerwone policzki swoimi lekko kręconymi włosami. Blondyn natomiast siedział w kącie, odwrócony plecami do reszty pokoju intensywnie wpatrując się w ścianę.
-Ekhem... Mello...-mruknął niepewnie Near i dotknął ramienia blondyna.
-Czego chcesz?-warknął.
-Nie rozumiem o co ci chodzi. Przecież tylko pomogłem ci z puzzlami. To nic nie znaczy...-ciągnął Near.
Mello już nie słuchał, otworzył szerzej oczy. "To nic nie znaczy" usłyszał ponownie w swojej głowie. On wolałby aby to coś znaczyło, ale przecież nie mógł tego od tak powiedzieć, zwłaszcza teraz. Powoli wstał i lekko zachwiały mu się nogi. Nie patrząc na Neara wybiegł z pokoju i trzasnął mocno drzwiami.

sobota, 13 lipca 2013

Ciąg dalszy przygody Ciela i Sebastiana ;)

-Paniczu czy mogę zadać pytanie?
-Oczywiście.
-Zapewne nie będziesz się na tym balu bawił tylko próbował dowiedzieć coś więcej na tem hrabi i jesgo służby zgadza się?
-Doprawdy Sebastianie zupełnie jakbyś czytał mi w myślach.
-Tak więc paniczu  mam wyjść czy zostać?
-Możesz spróbować się czegoś jeszcze dowiedzieć. Chociaż i tak wątpię aby ci się to udało.-odparł chłopiec i zgasił światło.
Lokaj wyszedł z pokoju i szedł korytarzem po krótkiej chwili wpadł na blondyna.
-Co tu robisz?-spytał zdziwiony chłopak.
-Panicz chce się zdrzemnąć przed balem a ja chciałem zobaczyć jak idą przygotowania... A hrabia co tutaj robi?
-W końcu to moja posiadłość.-odpowiedział lekko rozbawiony Alois-Skoro chcesz się rozejrzeć proszę bardzo, ale uważaj posiadłość skrywa mroczne sekrety.-uśmiechnął się i odszedł.
Sebastian ruszył za chłopcem, idąc tak nie zauważył jednak pokojówki i wpadł na nią. Hannah stała przed nim ze spuszczoną głową a młody hrabia zniknął mu z oczu.
-Przepraszam. Czy wszystko w porządku?-zapytała pokojówka nie podnosząc wzroku.
-To ja przepraszam. Czy mogę zapytać co stało się pani w nogę? Wyglądało to dosyć poważnie.
-To nic. Przewróciłam się na schodach.-skłamała kobieta i odwróciła głowę.
-W porządku. Jeszcze trzydzieści minut do balu czy może mi pani pokazać gdzie znajduje się sala?
-Oczywiście proszę iść za mną.
Szli przemierzając czerwono złote korytarze, było już dosyć ciemno jednak dla kogoś takiego jak Sebastian nie było to zbytnim utrudnieniem.
-To za tym korytarzem. Myślę, że trafi pan sam.
Niczego nie świadom Sebastian wszedł do jak mu się zdawało korytarzu a Hannah zatrzasnęła za nim drzwi.
-Nie wierzę, że dał się nabrać na starą sztuczkę z iluzją.-zaśmiał się Alois, który właśnie podszedł obok komórki w której został zamknięty lokaj Ciela.
-Co dalej panie?-spytał Claude.
-Teraz kiedy pozbyliśmy się jego lokaja Ciel jest bezbronny. W trakcie balu mam zamiar wyzwać go na pojedynek i ZABIĆ.-zaśmiał się chłopak-A ty weźmiesz sobie jego duszę. Jasne?
- Tak, wasza wysokość.-uklęknął.
Lokaj Aloisa ruszył by obudzić ich gościa, wszedł do pokoju i już miał się odezwać zauważył jednak, że po hrabi Phantomhive nie ma śladu. Lekko zdezorientowany ruszył z powrotem do swego pana.
 -Przepraszam panie ale twój gość zniknął.
-Co?! Jak to zniknął?! Jak mogłeś do tego dopuścić?!-wrzasnął Alois po czym uderzył swojego lokaja w twarz.
-Proszę się uspokoić. Mamy jeszcze czas. Na pewno przyjdzie.
-Obyś się nie mylił.
                                                             ***
-Oby panicz zorientował się o co chodzi. Muszę się stąd wydostać...
-Witaj Sebastianku!
Tak. To mógł być tylko on. Grell Sutcliffe. Tylko on tak go nazywał.
-Co tutaj robisz?-zapytał Shinigami opierając się jedną ręką o ścianę a drugą trzymając na biodrze.
-Gram w bierki gdybyś nie zauważył. Jestem zamknięty.
-Nie denerwuj się.-odpowiedział Grell po czym podszedł do Sebastiana.-Chciałem cię wypuścić, ale skoro jesteś taki nie miły... Paaa.
-Czekaj!-Złapał czerwonowłosego za ramię.-Jak mogę stąd wyjść?
-Teraz? No nie wiem...-odparł żniwiarz udając, że się zastanawia.
-Co chcesz w zamian?
-Przez jeden dzień będziesz robić wszystko co ci karzę.
-Przez dwie godziny.-westchnął Sebastian-A teraz otwórz te dzrwi.
-Och tylko dwie godziny? No cóż lepsze to niż nic, ale pomogę ci znaleźć tego dzieciaka.-otwiera drzwi.
-Chcesz iść ze mną na bal?-zapytał zdziwiony lokaj.
-No wiesz taka propozycja! Nie mogę odmówić! Chętnie pójdę z tobą na bal! Tak się cieszę, że mnie zaprosiłeś!-krzyknął wesoło Grell po czym objął Sebastiana.
-W takim razie dwie godziny na balu. Teraz chodźmy.
-Co?! Ten bal miał być jako dodatek!-zawył załamany żniwiarz.
-Nie. Chodźmy znaleźć panicza.
Zbiegli we dwóch do sali balowej, jednak nie mogli tam znaleźć Ciela, nie było też Aloisa ani jego lokaja.
                                                                    ***
-To jak Phantomhive? Zgadzasz się na pojedynek?
-Tak, ale bez żadnej pomocy.
-Jasne, niby dlaczego nie ma tu Claude'a a twój lokaj jest zamknięty?
-Jak to zamknięty? Co...
W tym momencie Alois ruszył z mieczem w kierunku Ciela a ten ledwo uniknął ataku. Przez długi czas walki chłopcy po prostu robili uniki aż do momentu, w którym blondyn zamachnął się i skaleczył dotkliwie bruneta w nogę. Hrabia Phantomhive skrzywił się z bólu i upadł na kolana.
-Wiesz Phantomhive? Nie myślałem, że tak szybko z tobą skończę!
Trancy machnął mieczem, trafił jednak w podłogę a obok stał Sebastian trzymając swojego panicza.
-Doprawdy zostawić cię na godzinę samego i od razu wdajesz się w bójkę.
-Gdybyś nie dał się zamknąć nic by się nie stało.
Rozmawiali kompletnie nie zwracając uwagi na blondyna i jego lokaja. Grell usiłował zwrócić na siebie uwagę jednak nie wychodziło mu to najlepiej.
-Proszę was! Pośpieszcie się mam jeszcze półtorej godziny! Czy ktoś mnie słucha?!
Sebastian wyskoczył z Cielem na rękach przez okno i ruszyli w drogę powrotną.

No tak. Beznadziejne zakończenie, ogólnie ostatnia scena beznadziejna :/ Zdaję sobie z tego sprawę ale nie mam zbytniej weny a od pewnego momentu musiałam mocno zmieniać całość. Koniec to raczej nie jest, prawdopodobnie napiszę więcej. Mam już pomysł na kolejną sprawę ;) Oczywiście o ile chcecie.